Kosmetyki Colourpop są już dość dobrze znane w świecie beauty, ale mam wrażenie że wciąż są niedoceniane i dlatego też chciałabym opowiedzieć Wam nieco więcej o tych właśnie kosmetykach. Dziś powiem parę słów zarówno na temat samej marki jak i palety cieni (Yes, Please), która była moim pierwszym zakupem na oficjalnej stronie Colourpop. Jeżeli więc chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat to zapraszam do czytania.
Ociepanie! Recenzji palety cienii to na tym blogu nie było od dobrego roku jak nie od dwóch lat. Tak prawdę mówiąc to kręta jest ta moja makijażowa droga. Tak jak czuję się pewnie w konturowaniu czy rozświetlaniu, czy nawet przy robieniu brwi tak jak przychodzi do makijażu oka to czuję się ultra niepewnie. Dopiero niedawno przełamałam się by wrzucać więcej makijaży na Instagram i to nawet tych, których na 100% pewna nie jestem. No najważniejszy jest Wasz feedback, no ale do rzeczy - wybierając pierwszą paletę od dawna skusiłam się właśnie na tę od Revolution Soph X.
Planując ten konkretny wpis z serii #tokoniec wiedziałam, że na pewno nie pokuszę się o jakieś wymyślne cuda. Stwierdziłam, że pokażę Wam na co głównie stawiam kiedy przychodzi okres jesienno - zimowy. Co prawda, w dużej mierze ten makijaż jest taki sam jak w okresie letnim to jednak jest kilka elementów, które są mi bliższe gdy za oknem robi się coraz zimniej.
Brwi to z pewnością jeden z cięższych tematów makijażowych z jakimi miałam do czynienia. Nie ukrywam, że dość sporo czasu zajęło mnie nauczenie się ładnego wyrysowania brwi. Jak już zapewne wiecie, ja z natury mam bardzo jasne włosy na brwiach i z racji tego jestem zmuszona malować je od podstaw. I dlatego też brwi są dla mnie czymś świętym, czymś bez czego nie wyobrażam mojego sobie makijażu i tak naprawdę mogę nie mieć grama podkładu, ale brwi muszę mieć zawsze i od bardzo długiego czasu moje codzienne brwi powstają przy użyciu pomad. Tak też dziś mam dla Was trzy propozycje z różnych półek cenowych. Zapraszam!
Szczerze mówiąc nie planowałam jakiś większych szaleństw na promocji w Rossmannie, ale jak już tam byłam to prócz zapasów postanowiłam złapać za kilka nowości. Jednym z nich jest podkład marki Maybelline z serii Fit Me, która jest również nowością na pólkach w Polsce. Z reguły nie biorę podkładów w ciemno, ale tym razem pozwoliłam sobie na odrobinkę szaleństwa. Używam go już ponad tydzień i to tak prawie dzień w dzień dlatego też mam już kilka spostrzeżeń na jego temat.
Jeżeli śledzicie mnie od jakiegoś czasu, czy to tu czy na Instagramie, to z pewnością zauważyłyście, że jestem freakiem w temacie konturowania. Oglądając miliony filmików na YouTube zaciekawił mnie jeden produkt, który przez długi czas nie chciał pojawić się w Naturze. A jak już w końcu nadszedł dzień, w którym to małe, a raczej duże cudo się pojawiło to musiałam kupić. A mowa tutaj o dużym duo do konturowania marki Wet n' Wild.
Korektor pod oczy to produkt niezbędny jeżeli chodzi o mój codzienny makijaż. Mimo tego iż rynek, czy to drogeryjny czy też nie, oferuje przeróżne produkty to znalezienie idealnego w miarę jasnego, dobrze kryjącego i nie za ciężkiego jest naprawdę nie lada wyzwaniem. Dlatego dziś przychodzę do Was z recenzją pewnego gagatka, którego używam już od 4 miesięcy i nadszedł czas na podzielenie się z Wami moją opinią.
Przez bardzo długi czas wmawiałam sobie, że wydawanie kupy kasy na drogie tusze do rzęs nie ma sensu. Po co mam wydawać duże pieniądze na kosmetyk, który traktuje po macoszemu. Tak było, no właśnie było. Od jakiegoś czasu zatrzymałam się na dłużej w temacie rzęs. Nie tylko stosuję odżywki regularnie, ale postanowiłam zainwestować w tusz wysokopółkowy i padło na sławny już do rzęs marki Marc Jacobs Velvet Noir. Używam go już na tyle długo, że mogę coś o nim powiedzieć tak też kto ciekawy to zapraszam do dalszej lektury.
Cześć i czołem!
Jak wiecie cierpię na uzależnienie od pomadek do ust i tak się pięknie złożyło, że jakiś czas temu na półki marki Bell w Biedronce wjechały nowe pomadki do ust. No nie mogłam przejść koło nich obojętnie, tak też wzięłam i kupiłam kilka kolorów. Dlatego dzisiaj przychodzę do Was z pierwszym wrażeniem odnośnie tych oto szminek.
Cześć i czołem,
Dzisiaj przychodzę do Was ze
wpisem z serii "Wszystko o...". Co prawda pierwszy i zarazem ostatni post z tej serii pojawił się dość dawno to i tak postanowiłam, że dzisiejszy wpis jest jego kontynuacją. Poprzednio pokazałam Wam wszystkie korektory to twarzy jakie znajdują się w moich zbiorach. Kto chce sobie przypomnieć to odsyłam
"Wszystko o... korektorach". Natomiast
dzisiaj pogadam do Was troszkę o bronzerach, które posiadam w swojej szufladzie. Tak też zapraszam :)
No nareszcie!
W końcu nadszedł ten moment w którym mogę powrócić do Was z innymi wpisami w ciągu tygodnia.
Sierpień okazał się być bogatym w wyjazdy i głównie przeznaczonym na spędzanie czasu z najbliższymi i przez to było mnie tutaj mniej. Mam nadzieję, że mi wybaczycie a tymczasem zapraszam na tytułowy
haul z drogerii EZebra!
Hej!
Dzisiaj mamy półmetek wyzwania. Tak, dobrze czytacie -
mamy już za połowę całego wyzwania #opróżniamykosmetyczki, które zorganizowało dla blogerek
Trusted Cosmetics. Na dzisiejsze zadanie bardzo się cieszę, ponieważ mamy coś co misie lubią najbardziej czyli kosmetyki do makijażu. Jako, że część z nich pokazywałam przy okazji zadania numer 1
<klik> to dziś
pokażę Wam inne kosmetyki, które są równie fajne i które wykorzystuję do zrobienia mojego codziennego makijażu. No to do dzieła!
 |
| Grafika -> Canva.com |
Cześć i czołem!
Lipiec się kończy tak też nadszedł czas na kolejne hity kosmetyczne danego miesiąca. Planowałam opublikować ten wpis ostatniego dnia miesiąca, ale szykuje dla Was coś fajniejszego - mianowicie
biorę udział w projekcie #opróżniamykosmetyczki organizowanym przez Trusted Cosmetics.
Całe wyzwanie będzie się składało z 6 wpisów na określony temat i każdy z nich będzie publikowany co niedzielę także gorąco zapraszam do śledzenia całej tej akcji. A tymczasem chodźcie zobaczyć ulubieńców miesiąca lipca.
Cześć!
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją trzech produktów jednej marki. Na samym wstępnie warto wspomnieć, że jest to marka Polska i jest ona dostępna w drogeriach Natura. A mowa tutaj o marce Smart Girls Get More. Ja w swojej kolekcji mam trzy produkty i dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moim odczuciami. Mam nadzieję, że jesteście ciekawe ;) Zapraszam!
Cześć wszystkim!
Dzisiaj przygotowałam dla Was makijaż. Od dawna miałam ochotę zrobić coś na spokojnie, pobawić się cieniami i odkopać zapomniane kosmetyki. I dzisiaj właśnie mam dla Was makijaż wykonany cieniami firmy Inglot o których totalnie zapomniałam. Makijaż ten zawiera produkty zapomniane jak te cienie, ale też i takie które są nowe bądź totalnie rutynowe w moim makijażu. A mówiąc o samej tapecie to dziś postawiłam na brązy i na ciemne usta, które ostatnio są moim ulubieńcem i nikogo tutaj nie zaskoczę. No to taa-daaam!
A w dalszej części wpisu znajdziecie listę kosmetyków i kilka słów o samym makijażu.
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją produktu, który naprawdę mnie zaskoczył. Patrząc tak na niego to wiem, że nigdy nie kupiłabym go tak normalnie w drogerii czy coś. A mam go dlatego, że był dołączony do czerwcowego numeru Glamour. A mowa oczywiście, jak w tytule widać, o błyszczyku upiększającym firmy Catrice.
Dzisiaj pogadamy o zakupach, w sumie dawno o nich nie było, a że jedna z moich ulubionych promocji trwa to postanowiłam podzielić się z Wami tym co kupiłam. Wczoraj na instagramie mogłyście zobaczyć, że powędrowałam do Sephory i skorzystałam z promocji 3 za 2 (trzeci produkt dostajecie za 1zł). Promocja trwa do 27 czerwca i dotyczy tylko marki Sephora. Nie dość, że macie jeszcze dużo czasu to jest w czym wybierać. A teraz zapraszam na dalszą część wpisu, gdzie pokażę Wam co kupiłam i jakie jest moje pierwsze wrażenie.
Dzisiaj mam dla Was makijaż. Bardzo prosty, taki który bardzo często gości na mojej twarzy. W sumie nie ma w nim nic innowacyjnego, ale myślę że podzielenie się z Wami moją codziennością jest równie ciekawe. Robiąc ten makijaż wykorzystałam nowości, które pojawiły się w mojej kolekcji. Jeżeli chcecie zobaczyć co noszę na co dzień to zapraszam do dalszej lektury, a może jednak do dalszego oglądania. ;)
Słońce za oknem spowodowało, że poczułam straszną ochotę by stworzyć jakiś wiosenny makijaż. Jeżeli śledzicie mojego bloga to wiecie, że kiedyś tam bardzo dawno dodałam makijaż gdzie miałam wianek na głowie. Jako, że wianek przywołuje mi na myśl wiosnę to też wykorzystałam go ponownie. Tak też zapraszam do dalszej lektury!
Dzisiaj nieco z innej beczki. Pomyślałam, że zrobienie dla Was tagu będzie czymś ciekawym i będziecie mogły same pomyśleć nad kosmetykami bez których nie wyobrażacie sobie makijażu. Dość długo zastanawiałam się nad tym co wybrać i bez czego tak naprawdę żyć nie mogę aż w końcu wybrałam pięć, które są dla mnie najważniejsze.