Zanim pojawi się tutaj coś makijażowego to mam ochotę na przywołanie wiosny. A jak najlepiej jest to zrobić?
Odpowiedź jest jasna - zakupami! Co prawda, nie mam zamiaru szaleć jakoś bardzo, ale kilka rzeczy muszę i chcę nabyć, a na wiosnę zakupy robi się jakoś lepiej. Sama myśl o wiośnie wprowadza mnie w dobry nastrój i aż chciałoby się nosić te wszystkie stylówki, no ale póki co dalej zostajemy w płaszczach i swetrach. Dlatego też przejdźmy już do mojej chciejlisty i pomyślmy o wiośnie.
Od dawna wyczekiwany wpis w końcu ujrzał światło dzienne.
Z racji tego, że ostatnio pokazywałam Wam swój ostatni zakup za więcej niż zwykle to pomyślałam, że świetnie będzie poruszyć tutaj temat zarówno zakupów jak i jakości premium. Myśląc o tym wpisie postanowiłam, że zawrę w nim wszystkie te kwestie, które uważam za bardzo ważne. Tak też herbata czy kawa w dłoń i zabieramy się za czytanie.
W poniedziałek zapytałam Was na Instagramie czy chcielibyście wpis odnośnie mojej letniej wishlist i zdecydowana większość była za, dlatego też dziś pokażę Wam na co zamierzam się skusić w wakacje. Od dwóch dni cieszę się wolnym od uczelni i mogę na chwilę zapomnieć o nauce i rzeczach związanymi ze studiami. A żeby wynagrodzić sobie ciężki rok akademicki postanowiłam skusić się na kilka rzeczy do których wzdycham od dawna a jakoś wydać na nie nie potrafię. A znając siebie ze chciejlistą pójdzie mi łatwiej i sprawniej.
Okularnicą być. Od wielu lat muszę nosić okulary i aktualnie mogę Wam śmiało powiedzieć, że nie wyobrażam sobie życia bez nich na nosie. I nie chodzi tutaj o to, że bez nich gorzej widzę tylko chodzi tutaj o element czysto modowy. Uważam, że okulary dodają tego czegoś a w moim przypadku są elementem codziennego outfitu. I aktualnie posiadam sześć różnych par, które noszę w zależności od humoru, stylówki czy makijażu. A w tym tygodniu przywitałam w swojej kolekcji dwie nowe pary, które kupiłam na stronie internetowej Firmoo. I to właśnie dziś Wam opowiem czy warto skusić się na okulary z Chin.
Już za dwa dni rusza kolejna edycja promocji w Rossmannie. Która z Was już zaciera łapki na zakupy? Ja powiem Wam szczerze, że tak jak kiedyś szalałam na tej promocji tak teraz podchodzę do niej z dystansem i kupuję tylko to co mam sprawdzone. Dlatego też dziś przychodzę do Was z kosmetykami, które moim zdaniem, są godne uwagi.
Choć kalendarzowa jesień gości u nas od wczoraj to jesienna pogoda rozgościła się już na dobre, a co za tym idzie? Człowiek burito wersja jesienno-zimowa. Nie ukrywam, jestem człowiekiem kochającym słońce i ciepło, dlatego też co roku łapie mnie jesienna chandra. Ale żeby nie było aż tak pesymistycznie to szykuję sobie listę rzeczy potrzebnych do bycia choć odrobinkę szczęśliwszym burito. ;) Dlatego też dziś zapraszam na jesienną wishlistę.
Już na samym początku muszę Wam powiedzieć, że ten wpis będzie naprawdę długi i bogaty w zdjęcia, dlatego też polecam zrobić sobie kawę albo herbatę. Jak wiecie jestem już w Polsce i szczerze muszę Wam przyznać, że z bólem serca wracałam do kraju. Będąc w Londynie osiem dni totalnie zakochałam się w tym mieście i wracać mi się nie chciało. No ale wiecie jak jest - wszystko co dobre szybko się kończy. Ale nie ma tego złego! Zakupy zrobiłam z przytupem i jak sobie o nich myślę to mam wyrzuty sumienia, serio! A jako, że spora część z Was chciała zobaczyć moje łupy tutaj dlatego też zapraszam na londyńskie zakupy.
Za kilka dni wyruszam wraz z moim chłopakiem na
pierwszą podróż samolotem, nasz cel to Londyn. Część z Was wie, że studiuję filologię angielską i też wie jak
wielkim marzeniem jest dla mnie odwiedzenie Anglii. I pewnie tylko domyślacie się jak bardzo jestem tym wszystkim podekscytowana i na samą myśl, że to już za chwilę cieszę się jak cholera.
Wraz z moim wyjazdem poczynią się zakupy, zarówno kosmetyczne jak i ubraniowe. W związku z tym kilka dni temu zapytałam Was na Instagramie czy chciałybyście poczytać o tym co planuję kupić i zwiedzić. Większość z Was wybrała temat zakupów także samo zwiedzanie zostawimy sobie na wpis po powrocie,
a dziś pokrótce przedstawię Wam kosmetyki, które z pewnością trafią w moje ręce.
Słońce i lato w pełni tak też stwierdziłam, że podzielę się z Wami moimi planami na letnie zakupy. Co prawda na zakupach jestem dość często i wtedy kończy się to kupnem pierdół tak też postanowiłam stworzyć sobie #wishlist, która pomoże mi w realizacji celów zakupowych. A z doświadczenia wiem, że jak sobie listę zrobię to wszystko kupię. A czy Wy tworzycie własne wishlisty?
Cześć i czołem!
Wracam do Was po tygodniu i muszę przyznać, że wcale mi się to nie podoba, ale niestety obowiązki powoli wzywają i z tygodnia na tydzień coraz więcej spraw na głowie. Wiecie, to taki październikowy przedsmak. Ale wracając do dzisiejszego wpisu. Dzisiaj nie będzie ani słowa o kosmetykach, dzisiaj opowiem Wam o mojej wycieczce z rodziną do Łodzi.
... jarmarkowałam się tydzień temu w niedzielę, więc dzisiaj mam dla Was relację z tego oto krakowskiego jarmarku, który co roku odbywa się na rynku. Już od kilku lat zbierałam się by odwiedzić Kraków przed Świętami i w końcu wraz z rodziną wybraliśmy się tam 6 grudnia czyli w Mikołajki.
Tak, więc jeżeli chcecie poczytać o moich wrażeniach to zapraszam!
Cześć!
Po bardzo długiej przerwie Chmielova wraca do świata żywych. Po długich zmaganiach z sesją poprawkową nadszedł czas na cudowne odprężenie i czas przyjemności. Dlatego też wczoraj udałam się na zakupy kosmetyczne. Tym razem postawiłam na konkrety, o których dużo czytałam i dość długo zastanawiałam się nad ich kupnem. Tak, więc zapraszam serdecznie do czytania.
Cześć!
Na samym początku chcę życzyć wszystkim jeszcze raz Wesołych oraz spokojnych Świąt Wielkanocnych, by w ten szczególny czas każdy znalazł chwilę dla siebie i rodziny. A wracając do tematu, dzisiaj na tapetę biorę pomadkę z MAC. Ostatnimi czasy długo szukałam pomadki w idealnym, pasującym do mnie odcieniu różu. No i znalazłam!
Cześć!
Dzisiaj chciałabym Wam powiedzieć na temat moich nowych nabytków z Sephory. Będąc wczoraj na zakupach stwierdziłam, że nie byłabym sobą gdybym nie weszła do Sephory. Ku wielkiej mej radości okazało się, że jest promocja na produkty marki Sephora - 3 produkty w cenie 2; promocja trwa do 4.04 (przy czym trzeci produkt jest za symboliczną złotówkę). Od razu skierowałam się do półki z pędzlami, dlatego, że dotychczas miałam jeden ich pędzel z którego jestem bardzo zadowolona. Tak, więc postanowiłam skorzystać z okazji i nabyć nowe cuda. Tym razem postawiłam na pędzel do pomadki (!), eyelinera oraz blendowania cieni. Za zakup trzech pędzli zapłaciłam 81zł. A co i jak i dlaczego to zaraz kochani się dowiecie! Oczywiście każdy pędzel jest zalinkowany + na końcu posta będzie lista tańszych odpowiedników tych pędzli.
1. Wysuwany pędzel do pomadki
Cena: 45zł
Moim zdaniem nie jest to tani pędzel, ale przy promocji skusiłam się na niego ze względu na praktyczność. Jako, że pomadkę na ustach zawsze poprawiam pędzlem to właśnie ta forma najbardziej mi odpowiada. Po użyciu mogę bez problemowo 'zamknąć' pędzel i wrzucić go do kosmetyczki bez obawy, że ubrudzę sobie resztę rzeczy.
Cena: 29zł - ten dostałam na 1zł
Bardzo fajny pędzel. Dobrze leży w dłoni mimo, że jest krótszy niż te które posiadam. Dzisiaj robiłam nim kreskę i mogę powiedzieć, że jest tak samo precyzyjny jak te które posiadam czyli Inglot 31T oraz Hakuro H85. Osobiście uważam, że pędzli do eyelinera nigdy za wiele, dlatego też pewnie na tym się nie skończy. Czy warto kupić? Myślę, że tak. Chyba, że któraś z Was preferuje pędzle dłuższe to mogą przeszkadzać.
Cena: 35zł
Zdecydowanie jeden z moich ulubionych typów pędzli zaraz po tych do eyelinera. Kocham je za to, że są tak uroczo puchate i makijaż tymi pędzlami jest cudowny. Warto mieć więcej pędzli z danego rodzaju, bo jak to bywa w tygodniu - nie zawsze jest czas na konkretne kąpu - kąpu. A przecież nie użyjemy tego samego pędzla do jasnych i ciemnych cieni. Dziś również testowałam ten pędzel i jest dobrze. Nie wiem czy przebije mój ulubiony pędzel z Hakuro H77, ale jak na swój 'pierwszy raz' to spisał się nieźle :D
A na sam koniec lista zamienników i moich ulubieńców:
DO UST:
- Royal - 7,90zł
- Real Techniques - 29.90zł
DO EYELINERA:
- Hakuro H85 - 12,90zł ( polecam! )
- Inglot - 26zł (bardzo polecam! )
DO BLENDOWANIA
- Hakuro H77 - 18,40zł (mój ulubiony)
- Hakuro H74 - 21,90zł
Mam nadzieję, że ogarnęłam temat! :) Piszcie! :)
+ z kartą Sephora do 4.04 jest -20% na cały asortyment.
Cześć!
Dzisiaj chcę pokazać Wam co nowego zakupiłam do mojej paletki Freedom System z firmy Inglot. Komponowanie całej dwudziestki zajmie mi jeszcze troszkę czasu, ale powoli do przodu. Z każdym nowym wkładem cieszę się jak dziecko rozpakowujące Kinder Niespodziankę. Nie dość, że jest to bardzo wygodna forma jeżeli chodzi o komponowanie cieni to na dodatek sprawia tyle radości. Jak jeszcze nie macie swojej to musicie koniecznie spróbować. Dzisiaj wybrałam trzy nowe cienie. Jadąc do sklepu wiedziałam, że na pewno kupię szary mat, więc kupiłam. W swojej Freedom mam już kilka odcieni szarości i pewnie jeszcze dokupię, bo bardzo lubię bawić się tymi kolorami. Kolejne dwa cienie kupiłam na zasadzie: O, jakie cudowne! Muszę je mieć! No i są. Pierwszy to piękny matowy fiolet, który jutro będzie testowany i oczywiście rezultat pojawi się na blogu. A drugi to odcień brudnego różu ze złotymi drobinkami. Ach, ta pigmentacja i nasycenie kolorów. Już dziś wiem, że jutrzejszy makijaż wprawi mnie w bezgraniczne szczęście. Oczywiście na cieniach się nie skończyło. Kupiłam również pędzel do nakładania cieni w wersji mniejszej niż aktualnie posiadam z Hakuro. Patrząc i dotykając włosia mam wrażenie, że praca z tym pędzlem będzie bezproblemowa, z resztą jak z każdym pędzlem z Inglota. Podsumowując, dzisiejsze zakupy w Inglocie były jak zwykle udane i gdyby nie konkrety do kupienia to pewnie jeszcze na kilka rzeczy bym się skusiła. W najbliższej przyszłości muszę zakupić sypkie cienie Star Dust z nowej kolekcji ( zalinkuje Wam, bo są przecudowne) oraz Pro Blending Sponge.
A Wy zrobiłyście jakieś zakupy ostatnio? :)
Miłego dnia, Chmielova! :)
Cześć!
Dziś o zupełnie czymś innym. Mianowicie o moim uzależnieniu jakim jest kupowanie różnych rzeczy na Ebay za mniej niż 5 złotych. To jest to! Kupić coś za bardzo mało a cieszyć się jakby się kupiło najdroższą torebkę świata czy coś w tym stylu. Ten kto mnie dłużej zna wiem, że moje doświadczenie z zakupami na Ebay'u jest już niemałe. Zaczęłam od kupowania etui na Iphone, bo jest ich tam masa i są przecudowne (oczywiście mniej niż 5zł). Szczerze mówiąc, nie pamiętam czy kupiłam coś za większą sumę. Dla tych co nie wiedzą jak to działa, krótkie wytłumaczenie. Logujemy się na www.ebay.pl, następnie wpisujemy co chcemy kupić i odpowiednio zaznaczamy:
KUP TERAZ, PRZEDZIAŁ CENOWY, CAŁY ŚWIAT, BEZPŁATNA WYSYŁKA, następnie szukamy co chcemy i kupujemy płacąc za pieniądze przelane na Paypal'a lub kartą z tego co wiem. Chociaż ja osobiście polecam założenie konta na Paypal.com. Wracając do moich wczorajszych łupów, które dotarły do mnie po około 2 tygodniach ( kiedyś był miesiąc!). Tym razem skusiłam się na małe ''jajeczko'' do mycia pędzli - poleciła mi je jedna z instagramerek
@naathaliess (z całego serduszka polecam jej instagram !), piórnik i kosmetyczkę. Wszystkie trzy rzeczy są przeurocze!
A Wy macie doświadczenia z Ebay'em? Robicie szaleńcze zakupy?
Ach, co za widok!
CENA: 5,69ZŁ (tak, przekroczyłam budżet :D )
CENA: 2,92ZŁ
CENA: 3,64ZŁ
I co sądzicie? Warto?