Długa kąpiel czy szybki prysznic na początek bądź na koniec dnia to coś wspaniałego. Jednakże bez umilaczy takich jak np. dobry żel pod prysznic to nie jest to samo. To właśnie te umilacze sprawiają, że kąpiel staje się wyjątkowa i możemy się zrelaksować. Dziś opowiem Wam o dwóch produktach do pielęgnacji ciała pod prysznicem oraz o jednym, który chroni przed potem w upalne dni. Zatem przedstawiam Wam trójkę wspaniałych, czyli produkty marki Roge Cavailles.
Olejek konopny, czy to nie brzmi ciekawie? Otóż brzmi i powiem Wam szczerze, że jak otrzymałam paczkę z tym produktem to byłam nieźle zdziwiona. Ale to przez moją przypadłość do głupich skojarzeń. Tak czy siak, trzeba było się wziąć za testowanie tego produktu i ta z Was, która mnie obserwuje na Instagramie wie jakie było moje pierwsze wrażenie. I dziś po trzech tygodniach codziennego stosowania przyszedł czas na jego recenzję. A tym z Was, które mnie nie śledzą na Insta przedstawia
olejek konopny marki Efektima.
Czym dla Was jest TLEN? Dla mnie bez wątpienia jest to coś bez czego nie bylibyśmy w stanie żyć. Co ciekawe, tlen może być wykorzystywany nie tylko do oddychania, ale także w kosmetykach, a dokładniej w pielęgnacji. Tę innowacyjną tlenową formułę wprowadza marka O2 Skin, która bez dwóch zdań jest nową marką na rynku. Jakiś czas temu mówiłam Wam, że na Meet Beauty otrzymałam prawie całą serię kosmetyków od O2 Skin i dziś na pierwszy ogień idzie ich serum tlenowe, czyli
Oxygen Water.
Moja przygoda z tonikami zaczęła się, niestety, dość późno. I powiem Wam szczerze, że na początku totalnie się zniechęciłam. Wiecznie trafiałam na coś co zamiast pomagać mojej skórze, rujnowało ją. Dodatkowo krew mnie zalewała, gdy producent zapewniał, że tonik jest bez alkoholu a wystarczyło tylko spojrzeć na skład. No i wszystko było jasne. Jednakże w końcu trafiłam na tonik, który jest moim must have i nie wyobrażam sobie mojej wieczornej pielęgnacji bez niego. Glow Tonic od Pixi to mistrzostwo świata, nie żartuję.
Muszę przyznać, że ostatnio dość sporo nowej pielęgnacji zagościło w moich zbiorach. Część z nich pojawiła się z racji wykończenia starych produktów, a część z chęci wprowadzenia czegoś nowego do mojej pielęgnacyjnej rutyny. I dziś pogadam sobie do Was o produkcie, który dołączył do mojej wieczornej pielęgnacji. Dziś opowiem Wam o serum detoksykującym od Floslek, które ma za zadanie chronić i pielęgnować naszą skórę. A czy tak jest? Chodźcie się przekonać!
Nie wiem jak Wy, ale ja ze wszelakim balsamowaniem ciała mam naprawdę duży problem. Totalnie nie potrafię być w tym systematyczna, a jak już próbuję to po dwóch dniach mi się to nudzi i odpuszczam. To, że mi się to nudzi i, że mi się nie chce to jedno a drugie to to, że nienawidzę czuć balsamu pod palcami. Dlatego też nie wyobrażam sobie nakładania podkładu palcami, masakra. No, ale nie o tym. Dziś mam dla Was produkt dla takich samych leniwców balsamowych jak ja. Dziś pogadam do Was o olejku pod prysznic marki Bioderma, który czyni cuda. Po prostu.
Płatki pod oczy to temat, który odkryłam stosunkowo niedawno i powiem Wam, że spodobało mi się testowanie różnych tego typu produktów. Wiecie, że moja skóra pod oczami nie jest jakoś super wrażliwa, ale za to lubi być opuchnięta po całym dniu patrzeniu w monitor czy ekran telefonu. A gdy jest się jeszcze okularnicą na pełen etat to tym bardziej moja skóra w okolicy oczu potrzebuje solidnego nawilżenia i ukojenia. Dlatego dziś przychodzę do Was z płatkami pod oczy marki Multi BioMask, które są bez wątpienia, godne uwagi.
W pierwszą niedzielę grudnia witam się z Wami i zarazem żegnam, ponieważ dziś jest ostatni wpis poświęcony akcji blogerskiej #tokoniec. Ale nie myślcie sobie, że to koniec ze wpisami w niedzielę. Zanim przejdę do sedna chciałabym podziękować Patrycji z bloga BeautypediaPatt za zaproszenie do wzięcia udziału w tej akcji, bo była to dla mnie świetna zabawa. Szczególnie, że przez tę akcję odważyłam się zrobić pierwszy wpis ze stylizacją. Było świetnie i mam nadzieję, że to nie ostatnia taka akcja. A teraz przechodzimy do sedna sprawy - dziś przedstawiam Wam pięć kosmetyków, które są niezbędne na zimę!
Peeling jest nieodłącznym elementem pielęgnacji twarzy i w moim przypadku stosuję go dwa razy w tygodniu. Zwykłam używać te w tubce od gruboziarnistych aż po enzymatyczne i muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że peeling będzie możliwy w innej formie. Jakiś czas temu zauważyłam, że dziewczyny na Instagramie chwalą chusteczki peelingujące z węglem marki Sephora no i nie byłabym sobą gdybym ich nie wypróbowała. A dziś przyszedł czas na podzielenie się z Wami moimi odczuciami na ich temat.
Czas na kolejny wpis z serii #akcjapielęgnacja. Bardzo dawno temu przy okazji ulubieńców wspominałam Wam o maseczce, która okazała się być strzałem w dziesiątkę kiedy nie mam ochoty na siedzenie dodatkowych 20 minut po kąpieli. Wtedy uznałam, że mała wzmianka o tym produkcie będzie wystarczająca jako, że miałam tylko jego próbkę. Ku mojemu zaskoczeniu w perfumerii Sephora pojawiła się wersja travel tego produktu i myślę, że to właśnie ten czas by przybliżyć Wam produkt marki Clinique, czyli maseczka na noc z serii Moisture Surge.
Czas na kolejny wpis z serii #akcjapielęgnacja, ale tym razem nie skupimy się na jednym produkcie a na całej serii kosmetyków mających na celu oczyścić skórę twarzy. Mowa tutaj o serii Detox, która jest nowością marki Marion. Jak mogłyście zobaczyć jakiś czas temu na Instagramie otrzymałam od tej marki paczkę, a wśród przeróżnych produktów znalazła się właśnie ta oto seria, o której mam już pewne zdanie i dziś przychodzę się z Wami tym podzielić właśnie przy okazji #akcjipielęgnacji.
Niech ktoś mi wyjaśni dlaczego letnie miesiące mijają sto razy szybciej. Jak co roku jestem tym niepocieszona i końcem sierpnia robi mi się po prostu smutno, że mój ulubiony czas w całym roku dobiega końca. Ale nie ma tego złego, bo w tym roku ten czas był magiczny a przede mną jeszcze wyjazd do Londynu także nie ma co marudzić. Zanim cokolwiek powiem Wam więcej o moim wyjeździe to dziś powiem Wam o ulubieńcach miesiąca sierpnia. Miesiąca, który zwiastuje koniec wakacji a początek czegoś nowego.
Gdyby każdy kosmetyk sprawdzał się u każdego to byłoby zbyt pięknie. Niestety, zdarza się tak, że coś co u jednego jest hitem u drugiego może okazać się kompletną klapą. Osobiście staram się sprawdzać co kupuje, ale nawet po przeczytaniu tysiąca recenzji coś może pójść nie tak. Co prawda, nieczęsto natrafiam na słabe kosmetyki, ale jak już trafię to chciałabym się z Wami tym podzielić. Pamiętajcie jednak, że coś co się nie sprawdziło u mnie to nie znaczy, że jest złe. Po prostu myśmy się nie polubili i chciałabym powiedzieć dlaczego.
Pielęgnacja w ciągu nocy jest tak samo ważna, jak pielęgnacja za dnia. Ba, powiedziałabym, że wieczorna pielęgnacja jest ważniejsza i bardziej wymagająca. Chyba każda z nas po całym dniu szuka ukojenia i odpoczynku. Ja mając skórę mieszaną uwielbiam fundować swojej cerze kopa nawilżającego na noc, który zapewni mi regenerację po całym dniu, ale i przygotowanie na kolejny dzień. I dlatego też dziś przychodzę do Was z pierwszym wrażeniem odnośnie kremu na noc marki Vichy z serii Aqualia Thermal (Night SPA).
Będąc na weekend w Warszawie nie mogłam przegapić takiej okazji jaką są odwiedziny w drogerii Kontigo. Myślę, że spora część z Was wie, że nie jest to typowa drogeria i wyróżnia się nie tylko asortymentem ale też podejściem do klienta. Kto ciekawy co wpadło w moje łapki to zapraszam.
Jak dziwnie jest zaglądać tutaj po dwóch tygodniach, ale część z Was pewnie dobrze wie jak to jest być w trakcie sesji i załatwiania formalności w sprawie obrony pracy licencjackiej. Tak, to już za kolejne dwa tygodnie, ale obiecuje, że wpisy będą się pojawiać. Dziś do Was wracam ze wpisem z serii #akcjapielęgnacja i na tapetę biorę dość ciekawy produkt firmy Garnier. Tak też jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii to zapraszam do czytania.
Witam się z Wami w pierwszy dzień czerwca czyli w Dzień Dziecka i z tej okazji każdemu życzę wszystkiego najlepszego, bo to nie ważne ile ma się lat, zawsze pozostaje się dzieckiem. A skoro mamy już nowy miesiąc to czas na podsumowanie starego, czyli zapraszam Was na ulubieńców maja.
Odpowiednia pielęgnacja to bardzo ważny aspekt, który ma wpływ na to jak będzie wyglądasz nasz makijaż. Bez dobrze przygotowanej cery nie ma co liczyć na dobrze wyglądający mejkap. Wiecie też , że ja ze znalezieniem odpowiednich kosmetyków do pielęgnacji lubię mieć problem. Jednakże tym razem, zupełnie w ciemno, zaopatrzyłam się w nowy krem marki Clinique. Już dłuższy czas kusi mnie pielęgnacja tej marki dlatego też powolutku zamierzam kompletować cały zestaw, ale dziś opowiem Wam o moich odczuciach po 3 tygodniach używania tego kremu dzień w dzień.
Cześć i czołem!
W czwartkowy poranek witam Was kolejnym wpisem z serii #akcjapielęgnacja. Tym razem skupimy się na pielęgnacji ust, bo z tym to różnie bywa i nie każdy pamięta, że o nie też trzeba dbać. Dlatego też dziś przyjrzymy się bliżej produktowi marki Bell.
Cześć!
W poniedziałkowy poranek witam Was Akcją Pielęgnacją, w której pogadamy sobie o produkcie marki FLOSLEK Laboratorium. Produkt bardzo, ale to bardzo niepozorny a naprawdę godny uwagi. Tak też jeżeli jesteście ciekawi co to takiego i co właściwie robi to zapraszam do dalszej lektury.