W tamtym miesiącu przy okazji serii #LipsOnFleek opowiadałam Wam o pomadce marki Eveline, dlatego też tym razem mam coś z wyższego przedziału cenowego. Dziś pogadam do Was o jakże nietypowej i trudnej czerwieni jaką jest Nahz Fur Atoo od Kat Von D. Z reguły kocham każdą czerwoną pomadkę, ale z tą mam ewidentnie love hate relationship. I w zasadzie jest to dziwne, bo resztę pomadek od Kat kocham, dlatego też pomyślałam, że warto Wam o tym konkretnym kolorze opowiedzieć.
Wy wiecie, że testowanie pomadek to dla mnie najprzyjemniejsze zajęcie ever.
A robi się jeszcze przyjemniejsze kiedy testowana pomadka jest nowością na rynku i już zdążyła wywołać wokół siebie niezły szum. Założę się, że wiecie o czym mowa - a mowa tutaj o niczym innym jak o nowości marki Maybelline. Super Stay Matte Ink to nowość, która jeszcze nie jest dostępna w Polsce stacjonarnie, ale już dziś wiem, że jak wejdzie to będzie wiecznie wykupiona. Zapytacie mnie:
DLACZEGO?! Odpowiedź znajdziecie już za chwilę.. ;)
Grudzień dobiega końca dlatego też przyszedł czas na ulubieńców tego miesiąca. Ale nie martwcie się, ulubieńcy roku też się tutaj pojawią i to w formie makijażu już za tydzień. A wracając do grudnia to muszę Wam powiedzieć, że ten miesiąc minął mi zaskakująco szybko. Oczekiwanie na Święta zrobiło swoje, zaraz będziemy świętować Nowy Rok i po grudniu zostaną tylko wspomnienia. No i to właśnie dziś mam dla Was trzy produkty, które w tym miesiącu szczególnie się wybiły i o których musicie przeczytać.
Cześć!
Przy okazji ostatniego dnia miesiąca nadszedł czas na ulubieńców. Szczerze powiedziawszy miałam problem żeby wybrać produkty w tym miesiącu, bo nie chciałam zalewać Was po raz kolejny tym samym o którym ostatnio pisałam. Zastanawiając się nad wyborem postanowiłam pokazać Wam ulubieńców, którzy towarzyszyli mi w podróży. Bo w prawdzie aż 11 dni z całego miesiąca byłam poza domem i używałam tylko tych produktów tak też jeżeli jesteście ciekawe co o nich sądzę to zapraszam do dalszej lektury :)
Cześć i czołem!
Połowa listopada już za nami i muszę Wam przyznać, że świąteczna aura powoli, ale widocznie zaczyna mi się udzielać. Same dobrze wiecie o czym mówię. Piękne wystroje sklepów, prezentowy asortyment czy świąteczne kawy - wszystko dookoła nas już mówi nam o Świętach. A skoro już jesteśmy w tym temacie to ostatnio w drogerii Sephora pojawiły się przeróżniaste świąteczne zestawy kosmetyków i przeglądając nowy asortyment skusiłam się na pewien produkt, który wczoraj wywołał zachwyt na moim Instagramie. I w sumię wcale się nie dziwię. A mowa tutaj o zestawie 4 miniatur pomadek Melted od Too Faced.
Powiem Wam, że aż chce się żyć. Piękna pogoda za oknem oznacza nie tylko zmianę ubioru, ale też zmianę kolorów na ustach. Podejrzewam, że i tak będę mieszać je z tymi zimowymi, ale mimo wszystko to właśnie one wyznaczają początek wiosny. Dlatego też zapraszam Was do przeczytania o moich pięciu najlepszych pomadkach na wiosnę.
Cześć!
Dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie czterech pomadek bez których nie wyobrażam sobie jesiennej pory. Chyba każda z nas ma coś takiego, co kojarzy się jej tylko i wyłącznie z jakąś porą. Dlatego też dzisiaj postanowiłam, że pokażę Wam moje pomadki, które są właśnie takimi osobistymi wyznacznikami i powiem Wam co w tym kolorze jest takiego, że właśnie trafił do tej grupy.
Cześć!
Dzisiaj przygotowałam dla Was ulubieńców września. Dodaję ten wpis z małym poślizgiem, ponieważ byłam u mojej drugiej połówki a tam, niestety, nie mam wszystkich potrzebnych mi rzeczy do publikowania wpisów. A teraz do rzeczy - w poprzednim miesiącu działo się wiele. Szczerze mówiąc, był to miesiąc w którym sfera kosmetyczna była bardziej pasywna w moim życiu, ze względu na trwającą Kampanię Wrześniową. Nie mniej jednak trzy małe rzeczy spisały się na medal!
Cześć!
Jesień zawitała do nas na całego. Czuć ją w powietrzu. Poranki już nie są gorące tylko rześkie, szybciej zachodzi słońce i generalnie czas zapomnieć o gorących wręcz dniach. Jednakże nie zmienia to faktu, że lubię jesień. Lubię ją za botki, za ciepłe chusty i szale i za bycie w pełni otulającą porą roku. Dlatego też dzisiaj mam dla Was mój pierwszy jesienny makijaż wykonany paletką
Makeup Revolution /Flawless/
Cześć!
Dzisiaj przygotowałam dla Was makijaż z wykorzystaniem plastra. Jest to już całkiem znany patent na makijaż oka, ale ja jakoś nie miałam czasu by się mu bliżej przyjrzeć. Dlatego też dzisiaj korzystając z tego, że mamy dzień wolny postanowiłam przetestować plasterek i pokazać Wam co z tego wyszło. Planując ten make-up pomyślałam, że fajnie będzie stworzyć coś całościowego łącznie z włosami. Wymyśliłam, że loki, przydymione oczy oraz czerwone usta to będzie to! Tak, więc wczoraj wieczorem zakręciłam włosy na papiloty a dziś rano rozpoczęłam zabawę z plastrami.
Cześć!
Dzisiaj będziemy rozmawiać o paznokciach a mianowicie o żelach. Czy to faktycznie jest takie super? A może to jednak kicz? No właśnie! Dzisiaj przedstawię Wam wszystkie plusy i minusy widziane z mojej perspektywy.
Cześć!
Za oknem widać już coraz więcej i więcej słońca co za tym idzie większa temperatura i lżejsze ubranie. Jednakże u mnie sezon letni definitywnie otwiera się wraz z ''ubraniem'' mojej ulubionej matowej szminki z Golden Rose - nr 13.
Cześć!
Dziś pokażę Wam rezultaty mojego testowania dwóch podkładów do twarzy z górnej półki. Jak dotąd używałam podkładu nie droższego niż 40zł, ze względu oczywiście na zasoby pieniężne. I generalnie nie było by problemu, gdyby nie to, że każdy jaki miałam był za ciemny. Nie dość, że mam jasną cerę to jeszcze dosyć problematyczną. Mowa tutaj o zaczerwienieniach i wypryskach. Dlatego, też bardzo ciężko było mi odszukać podkład idealny. Taki by był w odpowiednim odcieniu oraz miał dobre, długie i matowe krycie. Zatem postanowiłam przetestować dwa podkłady.
Cześć!
Dzisiaj na tapetę* biorę matową pomadkę z aplikatorem z firmy NYX - soft matte lip cream. Od jakiegoś czasu mam przyjemność testować ten produkt. Kupiłam go z czystej ciekawości - no bo jak to tak matowa pomadka może być w pojemniczku jak błyszczyk? Tak, więc poszłam do Douglas'a i nabyłam swoją pierwszą tego typu pomadkę. Odkryłam, że cały zamysł pomadki w takim stylu jest naprawdę super! Dlatego, że przy używaniu zwykłej szminki matowej zawsze wspomagam się pędzlem oraz konturówką a tutaj jestem w stanie obejść obie te rzeczy. Wrzucam do torebki i poprawiam kiedy chcę - SUPER! Tyle na temat poręczności i radości z aplikowania produktu, czas przejść do sedna czyli kolor, trwałość i formuła. Ja wybrałam kolor Addis Ababa, jest to intensywny róż. (Uwielbiam!) I powiem Wam, że kolor naprawdę genialnie wygląda. Do trwałości nie mogę się przyczepić, choć po jedzeniu zostaje tylko kontur, ale jak się nie spożywa w trakcie dnia non stop to jest dobrze. Jeżeli chodzi o formułę pomadki to super się ją nakłada (jak wyżej wspomniałam), kryje równie pięknie choć po całym dniu moje usta są wysuszone a z tym rzadko kiedy mam problem. Czy warto? Pewnie - dla kolorów i łatwości aplikowania :)
Pojemność: 8ml
*I nowość taka, że pod każdą recenzją będę krótko wymieniać plusy i minusy produktu :)
Plusy:
+ kolory
+ aplikacja
+ poręczność
Minusy:
- suszy moje usta
I co sądzicie? :)