Zanim pojawi się tutaj coś makijażowego to mam ochotę na przywołanie wiosny. A jak najlepiej jest to zrobić?
Odpowiedź jest jasna - zakupami! Co prawda, nie mam zamiaru szaleć jakoś bardzo, ale kilka rzeczy muszę i chcę nabyć, a na wiosnę zakupy robi się jakoś lepiej. Sama myśl o wiośnie wprowadza mnie w dobry nastrój i aż chciałoby się nosić te wszystkie stylówki, no ale póki co dalej zostajemy w płaszczach i swetrach. Dlatego też przejdźmy już do mojej chciejlisty i pomyślmy o wiośnie.
Nigdy nie sądziłam, że coś się u mnie zmieni w temacie pielęgnacji włosów. Od stu lat myłam włosy tym samym szamponem i nie wierzyłam, że coś może wywołać zaskoczenie na mojej twarzy. Jednakże jakiś czas temu podjęłam współpracę z marką BasicLab i otrzymałam do testowania szampony, które totalnie zmieniły mój punkt widzenia. Nie dość, że odkryłam wspaniałe naturalne produkty to dodatkowo zainteresowałam się tematem włosowym co okazało się być bardzo ciekawe.
Dobre rozświetlnie to coś co każda sroka lubi najbardziej. Nie ukrywam, że należę do tej grupy i dla mnie każda okazja jest dobra by nawalić sobie rozświetlacza na szczyty kości policzkowych. Dlatego dziś opowiem Wam o palecie rozświetlaczy od samej Królowej w tej kategorii, czyli od Anastasia Beverly Hills. Każda fanka rozświetlenia wie, że rozświetlacze wychodzące spod jej ręki to czyste lustro i piękny glow, ale czy aby na pewno każde rozświetlacze takie są? Dziś opowiem Wam o palecie Glow Kit, która jest czymś bez wątpienia ciekawym.
Jak wiadomo, że 9 kwietnia rusza kolejna promocja w Rossmannie.
Tym razem mamy promocję -55% na trzy różne produkty do makijażu i promocja ta będzie obowiązywała TYLKO członków klubu Rossmann. Ciekawe, bo dotychczas każdy mógł skorzystać z tej promocji a teraz trzeba mieć ze sobą aplikację klubu by dostać kosmetyki z rabatem. Osobiście, nie nastawiam się na jakieś szaleństwo, ale mam dla Was pięć produktów godnych polecenia, a ta właśnie promocja jest świetną okazją do wypróbowania nowych rzeczy.
 |
| Źródło: SKARB; Rossmann str.2 |
Zgodnie z ankietą przeprowadzoną na Instagramie opowiem Wam o rozświetlaczu, który czaruje nie tylko efektem na skórze ale także wyglądem. To, że jestem uzależniona od fotografowania go to jest już wiadome lecz równie bardzo uzależniona jestem od stosowania go na skórę. Tym razem Sephora trafiła w gust prawdziwych srok lubiących nie tylko mocny glow, ale i ładny produkt. Taki jest właśnie najnowszy rozświetlacz, a właściwie puder rozświetlający, który zawładnął moim sercem.
Wczoraj przywitaliśmy pierwszy dzień Wiosny, ale niestety nie widać jeszcze tej pory roku za oknem. A jako, że jej nie widać to trzeba ją sobie jakoś przywołać. A jak to zrobić najlepiej? Odpowiedź jest jedna - ulubionymi perfumami na wiosnę. W moim przypadku to zdecydowanie Michael Kors i jego zapach Wonderlust. Oj tak! Z nimi wiosna przychodzi na zawołanie i dlatego dziś chcę Wam nieco więcej opowiedzieć o tym zapachu.
Dobry produkt nawilżający pod makijaż po podstawa, a że ostatnio szukałam i używałam wielu produktów to dopiero teraz jestem w stanie z ręką na sercu powiedzieć Wam, że znalazłam coś naprawdę fajnego. Zachęcona wieloma recenzjami na temat tego produktu postanowiłam go w końcu kupić i wypróbować i koniec końców się nie zawiodłam. Używam tego produktu dzień w dzień od miesiąca dlatego też przyszedł czas aby powiedzieć Wam nieco więcej na temat koncentratu nawilżającego marki Clinique.
Ostatnio zapytałam Was czy chciałybyście wpis odnośnie mojej ulubionej biżuterii i większość z Was wyraziła chęć także dziś pogadamy sobie właśnie o biżu. Co jak co, ale ja w temacie biżuterii jestem prawdziwą minimalistką, jak już się do czegoś przywiążę to noszę non stop i nie mam potrzeby kupowania czegoś nowego. Tak po prostu mam i dziś zaprezentuję Wam moją ukochaną biżuterię, którą zakładam dzień w dzień, no prawie.
Muszę przyznać, że ostatnio dość sporo nowej pielęgnacji zagościło w moich zbiorach. Część z nich pojawiła się z racji wykończenia starych produktów, a część z chęci wprowadzenia czegoś nowego do mojej pielęgnacyjnej rutyny. I dziś pogadam sobie do Was o produkcie, który dołączył do mojej wieczornej pielęgnacji. Dziś opowiem Wam o serum detoksykującym od Floslek, które ma za zadanie chronić i pielęgnować naszą skórę. A czy tak jest? Chodźcie się przekonać!
Nie wiem jak Wy, ale ja już mam dość zimy. Mam dość noszenia kurtek, szalików, czapek i rękawiczek. Marzę o tym by wskoczyć w Conversy, włożyć T-Shirt i wszystko wykończyć skórzaną kurtką. Niestety, za oknem jeszcze zimowo, ale ja się nie dam i choć na chwilę przywołam sobie i, mam nadzieję, Wam wiosnę poprzez pokazanie Wam mojej wiosennej wishlisty. Krótko mówiąc - wiosno przybywaj, bo zakupy same się nie zrobią!
Marka The Ordinary już od jakiegoś czasu jest bardzo rozpowszechniona w świecie i to wszystko dzięki ich produktom do pielęgnacji. Przyznam szczerze, że ich produktów do pielęgnacji jeszcze nie mam, ale mam ich podkład, który również zrobił spore zamieszanie. Podkład Coverage Foundation ma mieć spore krycie przy czym ma dalej wyglądać idealnie bez efektu ciastka. Czy tak jest? Sprawdźmy to!
Walentynki, Walentynkami, ale ja ich po prostu nie obchodzę. Ba, w sumie to nie mogę powiedzieć, że ja, ale że MY. Tak, ja i mój facet jesteśmy w grupie osób, które uważają, że 14 luty nie jest jakimś wyjątkowym dniem w roku i najzwyczajniej w świecie nigdzie nie wychodzimy, nie celebrujemy ani nie robimy z tego powodu super romantycznych rzeczy. Ktoś zapyta - dlaczego?
I właśnie z tej okazji, że dziś jest 14 luty opowiem Wam dlaczego nie obchodzimy tego Święta.
Długo zwlekałam z przygotowaniem tego wpisu. Początkowo stwierdziłam, że dwóch sztuk nie ma sensu pokazywać, a jak już nabyłam kolejne dwie to potrzebowałam czasu by je przetestować i wyrobić sobie o nich zdanie. Gdy zdanie już sobie wyrobiłam stwierdziłam, że poczekam aż kupię nowy obiektyw bo moim dotychczasowym ciężko było robić zdjęcia pomadek na ustach. A skoro dziś publikuję ten wpis to znaczy, że obiektyw już jest ze mną i dziś jest premiera zdjęć nowym aparatem oraz wpis, który naprawdę mnie cieszy. Dziś pokażę Wam moje cztery pomadki płynne od Kat Von D, które moim zdaniem są rewelacyjne i warte swojej ceny.
Jak co roku w zimę sięgam po takie produkty, które zapewnią mi większy poziom nawilżenia skóry podczas dnia. W ciepłe miesiące stawiam na lekkie kremy, które będą dobrze zachowywały się z temperaturą oraz z makijażem, jednakże w zimę lubię, gdy pod tym makijażem jest coś co dwa razy bardziej ją pielęgnuje. Tak też, gdy zaczęły się zimne miesiące postanowiłam znaleźć coś takiego co spełni moje oczekiwania. I dziś przychodzę do Was z recenzją kremu marki Clinique - dramatically different moisturizing cream, czyli kremu dedykowanego skórze suchej i bardzo suchej.
Pierwszy miesiąc roku 2018 dobiegł końca, a już jutro przywitamy nowy miesiąc, który będzie naprawdę bardzo ekscytujący i nie mówię tutaj o kosmetykach. Ale zanim zacznę cieszyć się wydarzeniami z nadchodzącego miesiąca to czas powiedzieć Wam o ulubieńcach stycznia. W tym miesiąc dość dużo nowych kosmetyków wpadło w moje ręce, ale dziś opowiem Wam o trzech produktach, które w styczniu były dla mnie szczególne. Swoją drogą - liczba 3 coś ostatnio u mnie popularna się zrobiła. No, ale do rzeczy - czas pokazać ulubieńców!
Jakiś czas temu miałam straszną ochotę na nowy podkład, ale totalnie nie wiedziałam czy chcę coś super kryjącego czy raczej lekkiego. W końcu przystanęło na tym, że tym razem sięgnę po coś lżejszego, ale w dalszym ciągu problem był z wyborem tego właściwego.
Dopiero za sprawą rozmowy z dziewczynami z BlessTheMess wybór padł na podkład marki NARS, All Day Luminous Weightless Foundation, który ma być super lekki, ale kryjący. Czy tak jest? Przekonajcie się same!
Trzy to dobra liczba, dlatego też dziś pozostajemy w tym temacie, ale pójdziemy troszkę w inną stronę. Ostatnio mówiłam o trzech najlepszych korektorach z drogerii, a dziś opowiem Wam o trzech produktach, które się u mnie totalnie nie sprawdziły. I nie chodzi tutaj o to, że są to buble - bo nie są. Są to takie produkty, które nie wywołały u mnie zachwytu, ale używam ich dalej z nadzieją, że przyjdzie taki dzień i pokocham je miłością wielką. Zatem dziś opowiem Wam o tych produktach, które pozostawiły po sobie takie MEH.
Czym powinien cechować się dla Was dobry korektor pod oczy? Dobre pytanie! Jeżeli chodzi o mnie to wybór korektora wcale nie jest taki prosty. Wszystko zależy na co danego dnia mam ochotę i jakich innych produktów używam. Dlatego też raz sięgam po te rozświetlające a raz po te bardziej kryjące. I dziś mam dla Was zestawienie najlepszych korektorów pod oczy, które są dość różne i myślę, że każda z Was znajdzie coś dla siebie.
Nie wiem jak Wy, ale ja ze wszelakim balsamowaniem ciała mam naprawdę duży problem. Totalnie nie potrafię być w tym systematyczna, a jak już próbuję to po dwóch dniach mi się to nudzi i odpuszczam. To, że mi się to nudzi i, że mi się nie chce to jedno a drugie to to, że nienawidzę czuć balsamu pod palcami. Dlatego też nie wyobrażam sobie nakładania podkładu palcami, masakra. No, ale nie o tym. Dziś mam dla Was produkt dla takich samych leniwców balsamowych jak ja. Dziś pogadam do Was o olejku pod prysznic marki Bioderma, który czyni cuda. Po prostu.
Zgodnie z głosowaniem na Instagramie dziś mam dla Was recenzję podkładu z nowej serii kosmetyków marki KOBO Professional. Co jak co, ale ta nowa seria zasługuje na oklaski i to nie tylko ze względu na szeroką gamę produktów, ale także za kilka innych aspektów. Dziś przyjrzymy się jednemu z ich nowych podkładów, mianowicie temu matującemu, czyli - Mattifying Liquid Foundation.