Zgodnie z głosowaniem na Instagramie dziś przychodzę do Was z zestawieniem ulubionych pomadek na jesień, które są na każdą kieszeń. Przygotowują ten wpis stwierdziłam, że bez sensu będzie jak pokażę Wam po raz kolejny pomadki marki MAC czy Kat Von D. Tym razem mam dla Was pomadki, które bardzo lubię a których cena nie przekracza 40zł. Myślę, że to będzie strzał w dziesiątkę, bo jest wiele tanich pomadek, które zasługują na uwagę i które świetnie wpisują się w jesienne klimaty.
Co jak co, ale czerwona pomadka jest moim must have niezależnie od okazji. Uwielbiam ją nosić zarówno na co dzień jak i na wieczór. Wiadomo, kiedy sytuacja wymaga wybieram coś innego niż moją ukochaną czerwień. No bo nie ma co ukrywać, czerwona pomadka jest odważna i zwraca na siebie uwagę. Ja ją osobiście uwielbiam i nieskromnie powiem, że dobrze mi w tym kolorze. Jeżeli zaś chodzi o moje zbiory pomadkowe to czerwieni mam zdecydowanie najwięcej i dlatego też dziś przychodzę do Was z trójką wspaniałych, czyli trzema pomadkami, po które sięgam w ciemno.
Prócz pomadek i produktów do konturowania największą frajdę sprawia mi testowanie podkładów. Tak też jak się domyślacie dziś przygotowałam dla Was recenzję podkładu, na którego miałam straszną ochotę. Mowa tutaj o podkładzie marki NYX Total Control Drop Foundation, który rzekomo pozwala na regulację i kontrolowanie stopnia krycia. A czy u mnie jest to pod kontrolą? Sprawdźcie same!
Choć częściej sięgam po czerwienie to zdarza mi się sięgać po pomadki w odcieniu nude. Szczerze powiedziawszy, mam ich dość sporo w swojej kolekcji i jak mam ochotę na coś jaśniejszego albo sytuacja wymaga mniej odważnego koloru to z przyjemnością wybieram coś nudziakowego. Dlatego też dziś przygotowałam dla Was pięć pomadek po które sięgam najchętniej i mam nadzieję, że po przeczytaniu skusicie się na któryś z moich typów.
Ach, co to był za weekend! Ale od początku, kilkanaście dni temu nie wierzyłam własnym oczom, że zostałam zaproszona na Galę Finałową konkursu NYX. Nawet nie macie pojęcia jak skakałam z radości wiedząc, że będę mogła zobaczyć tych, których obserwuję od wieków i podziwiam za to co robią. I tak też się stało, że w piątek 30.06 miałam okazję uczestniczyć w ekstra imprezie.
No i kolejny miesiąc za nami. Może będzie to banalne stwierdzenie, ale jak ten czas zapierdziela. Niedawno zaczynałam studia a już jutro obrona licencjatu. To chyba właśnie dlatego mam taki refleksyjny nastrój i wzięło mnie na wspominki. No, ale dziś nie o tym a o ulubieńcach miesiąca czerwca, który był gorący nie tylko pod względem pogody. Kto ciekawy co w tym miesiącu mnie zachwyciło to zapraszam do czytania ;)
Cześć i czołem,
Dzisiaj przychodzę do Was ze
wpisem z serii "Wszystko o...". Co prawda pierwszy i zarazem ostatni post z tej serii pojawił się dość dawno to i tak postanowiłam, że dzisiejszy wpis jest jego kontynuacją. Poprzednio pokazałam Wam wszystkie korektory to twarzy jakie znajdują się w moich zbiorach. Kto chce sobie przypomnieć to odsyłam
"Wszystko o... korektorach". Natomiast
dzisiaj pogadam do Was troszkę o bronzerach, które posiadam w swojej szufladzie. Tak też zapraszam :)
Cześć i czołem!
Lipiec się kończy tak też nadszedł czas na kolejne hity kosmetyczne danego miesiąca. Planowałam opublikować ten wpis ostatniego dnia miesiąca, ale szykuje dla Was coś fajniejszego - mianowicie
biorę udział w projekcie #opróżniamykosmetyczki organizowanym przez Trusted Cosmetics.
Całe wyzwanie będzie się składało z 6 wpisów na określony temat i każdy z nich będzie publikowany co niedzielę także gorąco zapraszam do śledzenia całej tej akcji. A tymczasem chodźcie zobaczyć ulubieńców miesiąca lipca.
Witam wszystkich w nowym miesiącu. Pierwsze dni lipca były dla mnie wyjątkowe, ponieważ spędzałam je w Warszawie. Długo wyczekiwana wycieczka w końcu nastąpiła a co za tym idzie to obowiązkowe zakupy oraz zwiedzanie najważniejszych miejsc. Jeżeli jesteście ciekawi jak udała mi się wycieczka to zapraszam do dalszej lektury :)
Powiem Wam, że aż chce się żyć. Piękna pogoda za oknem oznacza nie tylko zmianę ubioru, ale też zmianę kolorów na ustach. Podejrzewam, że i tak będę mieszać je z tymi zimowymi, ale mimo wszystko to właśnie one wyznaczają początek wiosny. Dlatego też zapraszam Was do przeczytania o moich pięciu najlepszych pomadkach na wiosnę.
Cześć!
Dzisiaj na tapetę* biorę matową pomadkę z aplikatorem z firmy NYX - soft matte lip cream. Od jakiegoś czasu mam przyjemność testować ten produkt. Kupiłam go z czystej ciekawości - no bo jak to tak matowa pomadka może być w pojemniczku jak błyszczyk? Tak, więc poszłam do Douglas'a i nabyłam swoją pierwszą tego typu pomadkę. Odkryłam, że cały zamysł pomadki w takim stylu jest naprawdę super! Dlatego, że przy używaniu zwykłej szminki matowej zawsze wspomagam się pędzlem oraz konturówką a tutaj jestem w stanie obejść obie te rzeczy. Wrzucam do torebki i poprawiam kiedy chcę - SUPER! Tyle na temat poręczności i radości z aplikowania produktu, czas przejść do sedna czyli kolor, trwałość i formuła. Ja wybrałam kolor Addis Ababa, jest to intensywny róż. (Uwielbiam!) I powiem Wam, że kolor naprawdę genialnie wygląda. Do trwałości nie mogę się przyczepić, choć po jedzeniu zostaje tylko kontur, ale jak się nie spożywa w trakcie dnia non stop to jest dobrze. Jeżeli chodzi o formułę pomadki to super się ją nakłada (jak wyżej wspomniałam), kryje równie pięknie choć po całym dniu moje usta są wysuszone a z tym rzadko kiedy mam problem. Czy warto? Pewnie - dla kolorów i łatwości aplikowania :)
Pojemność: 8ml
*I nowość taka, że pod każdą recenzją będę krótko wymieniać plusy i minusy produktu :)
Plusy:
+ kolory
+ aplikacja
+ poręczność
Minusy:
- suszy moje usta
I co sądzicie? :)