Dobre rozświetlnie to coś co każda sroka lubi najbardziej. Nie ukrywam, że należę do tej grupy i dla mnie każda okazja jest dobra by nawalić sobie rozświetlacza na szczyty kości policzkowych. Dlatego dziś opowiem Wam o palecie rozświetlaczy od samej Królowej w tej kategorii, czyli od Anastasia Beverly Hills. Każda fanka rozświetlenia wie, że rozświetlacze wychodzące spod jej ręki to czyste lustro i piękny glow, ale czy aby na pewno każde rozświetlacze takie są? Dziś opowiem Wam o palecie Glow Kit, która jest czymś bez wątpienia ciekawym.
Zgodnie z ankietą przeprowadzoną na Instagramie opowiem Wam o rozświetlaczu, który czaruje nie tylko efektem na skórze ale także wyglądem. To, że jestem uzależniona od fotografowania go to jest już wiadome lecz równie bardzo uzależniona jestem od stosowania go na skórę. Tym razem Sephora trafiła w gust prawdziwych srok lubiących nie tylko mocny glow, ale i ładny produkt. Taki jest właśnie najnowszy rozświetlacz, a właściwie puder rozświetlający, który zawładnął moim sercem.
Wczoraj przywitaliśmy pierwszy dzień Wiosny, ale niestety nie widać jeszcze tej pory roku za oknem. A jako, że jej nie widać to trzeba ją sobie jakoś przywołać. A jak to zrobić najlepiej? Odpowiedź jest jedna - ulubionymi perfumami na wiosnę. W moim przypadku to zdecydowanie Michael Kors i jego zapach Wonderlust. Oj tak! Z nimi wiosna przychodzi na zawołanie i dlatego dziś chcę Wam nieco więcej opowiedzieć o tym zapachu.
Muszę przyznać, że ostatnio dość sporo nowej pielęgnacji zagościło w moich zbiorach. Część z nich pojawiła się z racji wykończenia starych produktów, a część z chęci wprowadzenia czegoś nowego do mojej pielęgnacyjnej rutyny. I dziś pogadam sobie do Was o produkcie, który dołączył do mojej wieczornej pielęgnacji. Dziś opowiem Wam o serum detoksykującym od Floslek, które ma za zadanie chronić i pielęgnować naszą skórę. A czy tak jest? Chodźcie się przekonać!
Nie wiem jak Wy, ale ja już mam dość zimy. Mam dość noszenia kurtek, szalików, czapek i rękawiczek. Marzę o tym by wskoczyć w Conversy, włożyć T-Shirt i wszystko wykończyć skórzaną kurtką. Niestety, za oknem jeszcze zimowo, ale ja się nie dam i choć na chwilę przywołam sobie i, mam nadzieję, Wam wiosnę poprzez pokazanie Wam mojej wiosennej wishlisty. Krótko mówiąc - wiosno przybywaj, bo zakupy same się nie zrobią!
Marka The Ordinary już od jakiegoś czasu jest bardzo rozpowszechniona w świecie i to wszystko dzięki ich produktom do pielęgnacji. Przyznam szczerze, że ich produktów do pielęgnacji jeszcze nie mam, ale mam ich podkład, który również zrobił spore zamieszanie. Podkład Coverage Foundation ma mieć spore krycie przy czym ma dalej wyglądać idealnie bez efektu ciastka. Czy tak jest? Sprawdźmy to!
Długo zwlekałam z przygotowaniem tego wpisu. Początkowo stwierdziłam, że dwóch sztuk nie ma sensu pokazywać, a jak już nabyłam kolejne dwie to potrzebowałam czasu by je przetestować i wyrobić sobie o nich zdanie. Gdy zdanie już sobie wyrobiłam stwierdziłam, że poczekam aż kupię nowy obiektyw bo moim dotychczasowym ciężko było robić zdjęcia pomadek na ustach. A skoro dziś publikuję ten wpis to znaczy, że obiektyw już jest ze mną i dziś jest premiera zdjęć nowym aparatem oraz wpis, który naprawdę mnie cieszy. Dziś pokażę Wam moje cztery pomadki płynne od Kat Von D, które moim zdaniem są rewelacyjne i warte swojej ceny.
Pierwszy miesiąc roku 2018 dobiegł końca, a już jutro przywitamy nowy miesiąc, który będzie naprawdę bardzo ekscytujący i nie mówię tutaj o kosmetykach. Ale zanim zacznę cieszyć się wydarzeniami z nadchodzącego miesiąca to czas powiedzieć Wam o ulubieńcach stycznia. W tym miesiąc dość dużo nowych kosmetyków wpadło w moje ręce, ale dziś opowiem Wam o trzech produktach, które w styczniu były dla mnie szczególne. Swoją drogą - liczba 3 coś ostatnio u mnie popularna się zrobiła. No, ale do rzeczy - czas pokazać ulubieńców!
Trzy to dobra liczba, dlatego też dziś pozostajemy w tym temacie, ale pójdziemy troszkę w inną stronę. Ostatnio mówiłam o trzech najlepszych korektorach z drogerii, a dziś opowiem Wam o trzech produktach, które się u mnie totalnie nie sprawdziły. I nie chodzi tutaj o to, że są to buble - bo nie są. Są to takie produkty, które nie wywołały u mnie zachwytu, ale używam ich dalej z nadzieją, że przyjdzie taki dzień i pokocham je miłością wielką. Zatem dziś opowiem Wam o tych produktach, które pozostawiły po sobie takie MEH.
Czym powinien cechować się dla Was dobry korektor pod oczy? Dobre pytanie! Jeżeli chodzi o mnie to wybór korektora wcale nie jest taki prosty. Wszystko zależy na co danego dnia mam ochotę i jakich innych produktów używam. Dlatego też raz sięgam po te rozświetlające a raz po te bardziej kryjące. I dziś mam dla Was zestawienie najlepszych korektorów pod oczy, które są dość różne i myślę, że każda z Was znajdzie coś dla siebie.
Nie wiem jak Wy, ale ja ze wszelakim balsamowaniem ciała mam naprawdę duży problem. Totalnie nie potrafię być w tym systematyczna, a jak już próbuję to po dwóch dniach mi się to nudzi i odpuszczam. To, że mi się to nudzi i, że mi się nie chce to jedno a drugie to to, że nienawidzę czuć balsamu pod palcami. Dlatego też nie wyobrażam sobie nakładania podkładu palcami, masakra. No, ale nie o tym. Dziś mam dla Was produkt dla takich samych leniwców balsamowych jak ja. Dziś pogadam do Was o olejku pod prysznic marki Bioderma, który czyni cuda. Po prostu.
Zainspirowana koleżanką po fachu, tak Kochana o Tobie mowa, postanowiłam stworzyć swoją wishlistę na nadchodzący rok 2018. A kto ciekawy o kim mowa to o nikim innym jak o mojej imienniczce z bloga
Paulina Blog. Koniecznie musicie zajrzeć do niej i zobaczyć jakie rzeczy sobie zażyczyła na Nowy Rok. Same cudeńka, mówię Wam. A wracając do mojej zakupowej wishlisty na rok 2018 to od razu Wam muszę powiedzieć, że nie ma w niej żadnych kosmetyków, a to dlatego, że kosmetyki mogę sobie kupić zawsze a te rzeczy, które tutaj się pojawią wymagają swego rodzaju poświęcenia, tzn wiecie, szporowania. ;)
Ho, ho, ho! Zanim przejdziemy do tematu dzisiejszego wpisu to chcę Wam życzyć Wszystkiego Najlepszego z okazji Mikołajek. Mam nadzieję, że byłyście grzeczne i, że zasłużyłyście na coś ekstra! U mnie w tym roku raczej skromnie, bo wyczekuje innego prezentu, takiego wiecie - ode mnie dla mnie. ;) No a teraz czas na ulubieńców listopada, którzy swoją drogą, pojawiają się tutaj późno. A teraz do rzeczy!
W pierwszą niedzielę grudnia witam się z Wami i zarazem żegnam, ponieważ dziś jest ostatni wpis poświęcony akcji blogerskiej #tokoniec. Ale nie myślcie sobie, że to koniec ze wpisami w niedzielę. Zanim przejdę do sedna chciałabym podziękować Patrycji z bloga BeautypediaPatt za zaproszenie do wzięcia udziału w tej akcji, bo była to dla mnie świetna zabawa. Szczególnie, że przez tę akcję odważyłam się zrobić pierwszy wpis ze stylizacją. Było świetnie i mam nadzieję, że to nie ostatnia taka akcja. A teraz przechodzimy do sedna sprawy - dziś przedstawiam Wam pięć kosmetyków, które są niezbędne na zimę!
Ach, ten maj i czerwiec. Zawsze powodują, że jest mnie tutaj mniej i przeważnie coś pojawia się w niedzielę. Tak też jest dzisiaj i przygotowałam dla Was recenzję bardzo ciekawego produktu marki Sephora, kupionego totalnie w ciemno na promocji. Jeżeli jesteście ciekawe dlaczego go wzięłam i co o nim sądzę to zapraszam do czytania!