Wy wiecie, że testowanie pomadek to dla mnie najprzyjemniejsze zajęcie ever.
A robi się jeszcze przyjemniejsze kiedy testowana pomadka jest nowością na rynku i już zdążyła wywołać wokół siebie niezły szum. Założę się, że wiecie o czym mowa - a mowa tutaj o niczym innym jak o nowości marki Maybelline. Super Stay Matte Ink to nowość, która jeszcze nie jest dostępna w Polsce stacjonarnie, ale już dziś wiem, że jak wejdzie to będzie wiecznie wykupiona. Zapytacie mnie:
DLACZEGO?! Odpowiedź znajdziecie już za chwilę.. ;)
Marka The Ordinary już od jakiegoś czasu jest bardzo rozpowszechniona w świecie i to wszystko dzięki ich produktom do pielęgnacji. Przyznam szczerze, że ich produktów do pielęgnacji jeszcze nie mam, ale mam ich podkład, który również zrobił spore zamieszanie. Podkład Coverage Foundation ma mieć spore krycie przy czym ma dalej wyglądać idealnie bez efektu ciastka. Czy tak jest? Sprawdźmy to!
Długo zwlekałam z przygotowaniem tego wpisu. Początkowo stwierdziłam, że dwóch sztuk nie ma sensu pokazywać, a jak już nabyłam kolejne dwie to potrzebowałam czasu by je przetestować i wyrobić sobie o nich zdanie. Gdy zdanie już sobie wyrobiłam stwierdziłam, że poczekam aż kupię nowy obiektyw bo moim dotychczasowym ciężko było robić zdjęcia pomadek na ustach. A skoro dziś publikuję ten wpis to znaczy, że obiektyw już jest ze mną i dziś jest premiera zdjęć nowym aparatem oraz wpis, który naprawdę mnie cieszy. Dziś pokażę Wam moje cztery pomadki płynne od Kat Von D, które moim zdaniem są rewelacyjne i warte swojej ceny.
Jakiś czas temu miałam straszną ochotę na nowy podkład, ale totalnie nie wiedziałam czy chcę coś super kryjącego czy raczej lekkiego. W końcu przystanęło na tym, że tym razem sięgnę po coś lżejszego, ale w dalszym ciągu problem był z wyborem tego właściwego.
Dopiero za sprawą rozmowy z dziewczynami z BlessTheMess wybór padł na podkład marki NARS, All Day Luminous Weightless Foundation, który ma być super lekki, ale kryjący. Czy tak jest? Przekonajcie się same!
Trzy to dobra liczba, dlatego też dziś pozostajemy w tym temacie, ale pójdziemy troszkę w inną stronę. Ostatnio mówiłam o trzech najlepszych korektorach z drogerii, a dziś opowiem Wam o trzech produktach, które się u mnie totalnie nie sprawdziły. I nie chodzi tutaj o to, że są to buble - bo nie są. Są to takie produkty, które nie wywołały u mnie zachwytu, ale używam ich dalej z nadzieją, że przyjdzie taki dzień i pokocham je miłością wielką. Zatem dziś opowiem Wam o tych produktach, które pozostawiły po sobie takie MEH.
Czym powinien cechować się dla Was dobry korektor pod oczy? Dobre pytanie! Jeżeli chodzi o mnie to wybór korektora wcale nie jest taki prosty. Wszystko zależy na co danego dnia mam ochotę i jakich innych produktów używam. Dlatego też raz sięgam po te rozświetlające a raz po te bardziej kryjące. I dziś mam dla Was zestawienie najlepszych korektorów pod oczy, które są dość różne i myślę, że każda z Was znajdzie coś dla siebie.
No i nastąpiła ta oto chwila, w której postanowiłam poświęcić cały wpis perfumom i to nie byle jakim, bo moim ulubionym. Każda z Was, która obserwuje mnie od dłuższego czasu, wie że Black Opium to JA. Gdybym miała wybrać jedne jedyne perfumy, którymi miałabym się perfumować do końca życia to wybór padł by na te oto od YSL. I dlatego dziś chciałabym powiedzieć Wam, dlaczego tak bardzo za nimi szaleje.
Zgodnie z głosowaniem na Instagramie dziś mam dla Was recenzję podkładu z nowej serii kosmetyków marki KOBO Professional. Co jak co, ale ta nowa seria zasługuje na oklaski i to nie tylko ze względu na szeroką gamę produktów, ale także za kilka innych aspektów. Dziś przyjrzymy się jednemu z ich nowych podkładów, mianowicie temu matującemu, czyli - Mattifying Liquid Foundation.
Wraz z końcówką starego roku perfumeria Sephora przywitała w swoim asortymencie markę Sigma Beauty. Sama marka znana jest ze swoich kultowych pędzli, które podbijają rynek już jakiś czas. Jak wiecie ja w swoich zbiorach mam pędzle tej marki i pomyślałam, że nadszedł ten idealny moment, w którym przedstawię Wam posiadane pędzle i powiem Wam nieco więcej na ich temat.
To dziś. Ostatni dzień roku 2017, czyli Sylwester a tym samym przyszedł czas na podsumowanie tego roku tutaj. Myślę, że dobrze jest podzielić się z Wami moimi przemyśleniami i doświadczeniami zdobytymi w tym roku. Już za chwilę przywitamy Nowy Rok i nieważne czy będziecie w domu, czy na imprezie czy gdziekolwiek, każdy z Nas będzie musiał zaakceptować fakt, że kolejny rok za nami a zupełnie nowy przed nami. Dlatego dziś zapraszam Was na podsumowanie roku 2017, w którym poczytacie nie tylko o blogowaniu, ale także o innych sprawach.
Grudzień dobiega końca dlatego też przyszedł czas na ulubieńców tego miesiąca. Ale nie martwcie się, ulubieńcy roku też się tutaj pojawią i to w formie makijażu już za tydzień. A wracając do grudnia to muszę Wam powiedzieć, że ten miesiąc minął mi zaskakująco szybko. Oczekiwanie na Święta zrobiło swoje, zaraz będziemy świętować Nowy Rok i po grudniu zostaną tylko wspomnienia. No i to właśnie dziś mam dla Was trzy produkty, które w tym miesiącu szczególnie się wybiły i o których musicie przeczytać.
Nie tylko drogimi kosmetykami żyje człowiek. Kupić coś drogiego, a dobrego to, moim zdaniem, mniejsze wyzwanie od znalezienia perełki za grosze. Dlatego dziś przygotowałam dla Was pięć tanich kosmetyków, na które musicie zwrócić uwagę, bo są naprawdę rewelacyjne. I co najważniejsze, tylko jeden z tych produktów przekracza 20zł dlatego tym bardziej uważam, że powinny się one znaleźć w Waszej kosmetyczce.
Dziś temat, który tak naprawdę pojawia się u mnie pierwszy raz odkąd prowadzę bloga.
Ostatnio pomyślałam sobie, że miło będzie Wam pokazać co według mnie jest świetnym prezentem na Święta jednakże wiedziałam, że masa dziewcząt na pewno skusi się na ten temat. Dlatego też postanowiłam zapytać Was na Instagramie o czym chcecie poczytać w niedzielę i większość zagłosowała właśnie na prezenty. Bardzo się cieszę, bo mogę podzielić się z Wami moimi propozycjami, które mam nadzieję, okażą się przydatne. ;)
W pierwszą niedzielę grudnia witam się z Wami i zarazem żegnam, ponieważ dziś jest ostatni wpis poświęcony akcji blogerskiej #tokoniec. Ale nie myślcie sobie, że to koniec ze wpisami w niedzielę. Zanim przejdę do sedna chciałabym podziękować Patrycji z bloga BeautypediaPatt za zaproszenie do wzięcia udziału w tej akcji, bo była to dla mnie świetna zabawa. Szczególnie, że przez tę akcję odważyłam się zrobić pierwszy wpis ze stylizacją. Było świetnie i mam nadzieję, że to nie ostatnia taka akcja. A teraz przechodzimy do sedna sprawy - dziś przedstawiam Wam pięć kosmetyków, które są niezbędne na zimę!
Tydzień temu na Instastory pokazywałam Wam zawartość paczuszki od Sigmy i obiecywałam, że pojawi się pierwsze wrażenie na blogu. No i jestem tutaj po tygodniu z pierwszymi spostrzeżeniami na temat gagatków znajdujących się w paczce. Kto nie widział zawartości na Instagramie to przypominam, że w paczce znalazły się dwa nowe modele pędzli marki Sigma, które swoją drogą, za jakiś czas powinny pojawić się w polskich perfumeriach Sephora, tak więc myślę, że warto Wam o nich powiedzieć.
Planując ten konkretny wpis z serii #tokoniec wiedziałam, że na pewno nie pokuszę się o jakieś wymyślne cuda. Stwierdziłam, że pokażę Wam na co głównie stawiam kiedy przychodzi okres jesienno - zimowy. Co prawda, w dużej mierze ten makijaż jest taki sam jak w okresie letnim to jednak jest kilka elementów, które są mi bliższe gdy za oknem robi się coraz zimniej.
Już w niedzielę pojawi się wpis o tanich kosmetykach wartych uwagi i tak sobie pomyślałam, że dobrze będzie wspomnieć Wam też o tych, które w ostatnim czasie się u mnie nie sprawdziły. I nie oto chodzi, że są to buble do kwadratu - po prostu coś jest z nimi nie tak i mam do nich strasznie mieszane uczucia. Wiecie jak to jest, chcecie coś polubić, ale po prostu się nie da. No właśnie ja tak mam i muszę się tym z kimś podzielić.
Każda z Nas ma w swoich kosmetykach takie perełki do których wróci choćby kosztowały milion złotych. No dobra z milionem to może przesadziłam, ale dobrze wiecie o co mi chodzi i tak sobie pomyślałam, że czas podzielić się z Wami pięcioma kosmetykami na które warto wydać trochę więcej. Czasem po prostu nie warto tracić kilka złotych na duperele, a po prostu poczekać i zainwestować w coś lepszego i dlatego dziś przychodzę do Was z moją propozycją na co warto wydać pieniądze.
Zgodnie z głosowaniem na Instagramie dziś przychodzę do Was z zestawieniem ulubionych pomadek na jesień, które są na każdą kieszeń. Przygotowują ten wpis stwierdziłam, że bez sensu będzie jak pokażę Wam po raz kolejny pomadki marki MAC czy Kat Von D. Tym razem mam dla Was pomadki, które bardzo lubię a których cena nie przekracza 40zł. Myślę, że to będzie strzał w dziesiątkę, bo jest wiele tanich pomadek, które zasługują na uwagę i które świetnie wpisują się w jesienne klimaty.
Brwi to dla mnie najważniejszy element w makijażu. Mówcie co chcecie, ale to właśnie one tworzą ramę naszej twarzy i nadają jej odpowiedni wyraz. Jednakże ich makijaż wcale nie jest taki prosty i
w moim przypadku osiągnięcie dobrego rysunku brwi zajęło dużo czasu, wiele nerwów oraz wiele wpadek. Ale nic na próżno! Aktualnie jestem w stanie sama przed sobą powiedzieć, że moje wypracowane (choć dalej nieidealne) brwi są dobre i czuje się w nich naprawdę dobrze. Dlatego też nadszedł czas by podzielić się z Wami moją techniką rysunku brwi.