Ach, co to był za weekend! Ale od początku, kilkanaście dni temu nie wierzyłam własnym oczom, że zostałam zaproszona na Galę Finałową konkursu NYX. Nawet nie macie pojęcia jak skakałam z radości wiedząc, że będę mogła zobaczyć tych, których obserwuję od wieków i podziwiam za to co robią. I tak też się stało, że w piątek 30.06 miałam okazję uczestniczyć w ekstra imprezie.
Jak dziwnie jest zaglądać tutaj po dwóch tygodniach, ale część z Was pewnie dobrze wie jak to jest być w trakcie sesji i załatwiania formalności w sprawie obrony pracy licencjackiej. Tak, to już za kolejne dwa tygodnie, ale obiecuje, że wpisy będą się pojawiać. Dziś do Was wracam ze wpisem z serii #akcjapielęgnacja i na tapetę biorę dość ciekawy produkt firmy Garnier. Tak też jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii to zapraszam do czytania.
Witam się z Wami w pierwszy dzień czerwca czyli w Dzień Dziecka i z tej okazji każdemu życzę wszystkiego najlepszego, bo to nie ważne ile ma się lat, zawsze pozostaje się dzieckiem. A skoro mamy już nowy miesiąc to czas na podsumowanie starego, czyli zapraszam Was na ulubieńców maja.
Temat zaczerwienień na mojej twarzy nie jest mi nowy, ale dopiero od niedawna zaczęło mnie to denerwować na maksa. Sęk w tym, że nie mam zaczerwienień na policzkach czy coś tylko mam wiecznie czerwony nos ze względu na alergię. Jeszcze rok temu totalnie mi to nie przeszkadzało, bo różne podkłady radziły sobie z tym problemem, ale w tym roku przelała się czara goryczy i postanowiłam coś z tym zrobić. Przy okazji zakupów w Rossmannie sięgnęłam po bazę marki Lirene No Redness.
Każda z nas dobrze wie, że dobra pielęgnacja twarzy to konieczność jednakże nie zawsze wszystkie produkty grają ze sobą. No właśnie, u mnie od jakiegoś czasu krem na noc zaczął wariować i totalnie nie pomagał a wręcz szkodził. Szukając czegoś nowego zostałam skuszona przez koleżankę na to oto serum marki Delia Cosmetics i... jeżeli jesteście ciekawe co się wydarzyło dalej to zapraszam do czytania ;)
Cześć!
Dzisiaj mamy pierwszy dzień nowego miesiąca. Miesiąca, który jest ostatnim miesiącem w roku. Grudzień to piękny miesiąc, w którym czas na podsumowanie całego roku. Ale nie o tym dzisiaj będzie. Dzisiaj mam dla Was ulubieńców listopada. Jak co miesiąc kilka rzeczy wybiło się na tle innych i to właśnie o nich chciałabym Wam dzisiaj powiedzieć.
Cześć!
Dziś mamy ostatni dzień maja. Chyba jednego z najpiękniejszych miesięcy w roku. Już jutro czerwiec czyli ostatni miesiąc walki przed wakacjami. Dzisiaj przygotowałam dla Was makijaż z użyciem mojego majowego ulubieńca czyli z cieniem z Inglota - Double Sparkle 461. Do uzyskania należytego efektu użyłam jeszcze dwa cienie - czarny mat oraz jasny cień do rozświetlenia.
Cześć!
Dzisiaj chciałabym Wam opisać moją ciężką drogę dekoloryzacji jaką odbyłam w sobotę. Jakiś czas temu stwierdziłam, że koniecznie chcę wrócić do blondu, że to mój kolor i chcę go mieć. Ja, Chmielova nienauczona poprzednią dekoloryzacją z przed roku, że przecież z ciemnego koloru nie jest tak łatwo przejść do bardzo jasnego blondu. No więc tak, w sobotę miałam umówioną wizytę u mojej fryzjerki - dzięki Bogu, że ona ma do mnie cierpliwość, bo było by kiepsko.
Hej!
Jak wczoraj wspominałam na swoim fanpage, postanowiłam zakręcić włosy na papiloty. Jako iż od dłuższego czasu poszukuję szybkiego i prostego sposobu na uzyskanie fajnych loków. Jak wcześniej pisałam wałki na rzepy nie działają totalnie na moich włosach. Generalnie moje włosie jest oporne na wszelkiego rodzaju modyfikacje. Sprawdzają się tylko przy koloryzacji, bo mogę je przyciemniać i rozjaśniać cały czas i są zdrowe. Wracając do papilotów - postanowiłam je przetestować.