Niestety, nie możliwa jest sytuacja w której każdy kosmetyk sprawdzałby się u każdego człowieka. I tak się złożyło, że tym razem przychodzę sobie odrobinę ponarzekać na dwa kosmetyki, które u mnie się totalnie nie sprawdziły. Wiecie, pół biedy gdy są to tanie kosmetyki czy tam próbki, ale kiedy każdy z nich kosztuje więcej niż 100zł a jest zachwalany to można się troszkę wkurzyć. No może nie tyle co wkurzyć, ale na pewno rozczarować. I tak właśnie ja się obecnie czuje, dlatego też bez zbędnego gadania poznajcie sprawców tego uczucia.
Czas na kolejny wpis z serii
#LipsOnFleek i tym razem przeskakujemy do niskiej półki cenowej, ale wcale nie gorszej od tej droższej. Dziś przyjrzymy się kolejnej czerwonej pomadce i sprawdzimy czy warto ją sobie sprawić. Prawdę mówiąc, to przez jedną z Was skusiłam się na akurat ten produkt do ust i powiem Wam, że to był dobry zakup.
A mowa tutaj o zestawie do malowania ust od Eveline Cosmetics - OH MY LIPS!
Moja przygoda z tonikami zaczęła się, niestety, dość późno. I powiem Wam szczerze, że na początku totalnie się zniechęciłam. Wiecznie trafiałam na coś co zamiast pomagać mojej skórze, rujnowało ją. Dodatkowo krew mnie zalewała, gdy producent zapewniał, że tonik jest bez alkoholu a wystarczyło tylko spojrzeć na skład. No i wszystko było jasne. Jednakże w końcu trafiłam na tonik, który jest moim must have i nie wyobrażam sobie mojej wieczornej pielęgnacji bez niego. Glow Tonic od Pixi to mistrzostwo świata, nie żartuję.