Bad Girl, czyli testuje maseczki UNITOUCH

Każda z Nas uwielbia domowe SPA, czy nie mam racji? No właśnie! Dobra maseczka nie jest zła czy to rano przed nałożeniem makijażu czy wieczorem tuż przed pójściem spać. Jak to mówią (albo i nie mówią) - każda pora na maseczkę jest dobra. Dziś chciałabym Wam powiedzieć słów kilka o maseczkach UNITOUCH, które miałam okazję przetestować dzięki uprzejmości tej właśnie marki. Opowiem Wam o tym co obiecuje producent, gdzie je można kupić, jakie są moje odczucia po ich stosowaniu no i czy w ogóle warto na nie wydać kasę. No to co, przechodzimy do sedna!


 O marce 

Mam wrażenie, że ta oto marka to jakaś nowość na polskim rynku. Od niedawna maseczki w płachcie Unitouch możemy kupić w perfumerii Sephora, która opisuje tę markę jako oferującą "ekskluzywną linię maseczek intensywnie nawilżających oraz odżywiających". Sam producent twierdzi, że receptury produktów zostały stworzone ponad 40 lat temu co za tym idzie - mają mieć doświadczenie i wiedzieć co robią. Czy tak jest? Ja to sprawdziłam testując pięć maseczek w ciągu dwóch tygodni.

Seria Bad Girl

Ta oto seria zawiera 5 maseczek, które mają za zadanie maksymalnie odżywić i zregenerować skórę twarzy.

Make Up Silver Face Mask

Czyżbyśmy miały coś do nałożenia przed makijażem? Tak jest! Czy to rano przed wyjściem do pracy czy też wieczorem przed imprezą - taka maska na pewno się przyda. Ma ona za zadanie odpowiednio nawilżyć i przygotować buźkę do makijażu. Tak się złożyło, że miałam babski wypad z przyjaciółką i postanowiłam zrobić sobie cały rytuał od rana. Z pewnością mogłyście zobaczyć co nie co na Intagramie, jeżeli mnie obserwujecie, oczywiście. W każdym razie sama maseczka jest rewelacyjna. Świetnie przygotowała skórę pod makijaż nawilżając ją oraz redukując zaczerwienienia, których ja mam z natury dość sporo. Coś czuję, że do tej właśnie maseczki będę wracała, bo naprawdę jej efekt był suuuuuper. 

Relaxing Gold Face Mask

Nawilżenie, regeneracja.i złagodzenie podrażnień? Te właśnie rzeczy oferuje Nam producent także mnie nie pozostało nic innego jak pooglądać seriale na Netflixie i się zrelaksować. Tak właśnie zrobiłam i jednak bycie totalnie offline też jest fajne. Sama maseczka jest bardzo przyjemna i od razu czuć nawilżenie na twarzy. Przyjemnie chłodzi oraz koi skórę, a to naprawdę sobie cenię. I przyznam się bez bicia, że zamiast 20 minut to siedziałam z tą maseczką jakieś 30, bo była ultra przyjemna. Po tym czasie zauważyłam, że cera była uspokojona oraz świeża. Jednakże największym plusem jest to, że po upływie 30 minut na twarzy nie został nieprzyjemny glut. Zawartość maseczki wchłonęła się super i to się chwali. 

  
Sports Silver Face Mask

Czy pisanie pracy magisterskiej to też jest sport? No chyba musi to być sport, bo aktualnie na takową aktywność fizyczną mam czas i tak właśnie zastosowałam tę maskę. Ma ona nawilżyć oraz działać naprawczo na zmęczoną wysiłkiem skórę. Jeżeli chodzi o wrażenia po jej nałożeniu to mogę Wam powiedzieć, że skóra jest widocznie nawilżona i mięciutka. Różni się od tej Relaxing Gold Face Mask tym, że jest bardziej treściwa i nie koi w takim stopniu jak tamta. Ogólnie jest okej, ale jedna rzecz mnie denerwowała okrutnie... Mianowicie, ta oto maseczka nie trzymała się mojej twarzy w ogóle. Nie wiem, czy powinnam w niej leżeć czy co, ale ona mi po prostu zjeżdżała z twarzy. W rezultacie te 20 minut z nią na twarzy nie należało do najprzyjemniejszych, bo non stop musiałam ją poprawiać. A szkoda. 

Sunburn Gold Face Mask

Słońce zaczyna powoli się przedzierać przez chmury i wypadałoby zacząć ochraniać twarz. Wiadomo, maseczka Nam tego nie zapewni na dłuższą metę, ale zawsze wspomoże i ukoi cerę. Koenzym Q10 wspomaga dotlenienie komórek i ich pracę. Tutaj wrzucam Wam wrażenia mojej koleżanki, bo koniec końców zdecydowałam się jej sprezentować tę maseczkę i zobaczyć co ona o niej sądzi. A uważa tak:

"Maseczka ma świetną formułę, wygląda jak plastry miodu położone na twarzy. Zapach obłędny. Nawilżenie ok, aczkolwiek po zmyciu nie ma takiego efektu wow."

No to tutaj już sami musicie ocenić czy warto. Myślę, że dobre nawilżenie zapewnia każda z tych maseczek i to bez wątpienia jest ich główna zaleta. 

Energizing Gold Face Mask

Ta oto maseczka ma za zadanie sprawić, że Nasza skóra będzie bardziej elastyczna i nabierze zdrowego glow. Zawiera w sobie witaminę B3, kwas askorbinowy oraz inne składniki mające spowodować blask na Naszej skórze. Myślę, że ta nie różni się od pozostałych niczym. Nawilża, koi i nie zostawia po sobie gluta. Skóra wyglądała dobrze po jej aplikacji, ale tak jak mówię - moim zdaniem jest tak dobra jak inne z tej serii.




Ogólne odczucia 

Podsumowując, maseczki w płachcie marki UNITOUCH są dobre. Dają solidne nawilżenie oraz ukojenie, jednakże ich cena jest dość wysoka w porównaniu z innymi maseczkami, które działają podobnie na moją skórę. 35zł za sztukę to sporo, bo tak naprawdę jest to przyjemność na max 30 minut.  Ja wiem, że w Sephorze znajdziemy maski, których cena jest wyższa ale jednak ponad trzy dychy za sztukę to już dużo. Niemniej jednak, same maski są bardzo przyjemne i ich efekty są widoczne. Mnie najbardziej przypadła do gustu Make Up Silver Face Mask, bo idealnie się spisała i myślę, że wrócę do niej niebawem.

Czy polecam? Polecam tym z Was, które szukają solidnego i natychmiastowego nawilżenia skóry. Polujcie na nie przy okazji jakiegoś rabatu, bo tak jak mówię 35zł za sztukę to sporo. Poza tym odniosłam wrażenie, że każda z tych maseczek jest do siebie podobna także, której byście nie spróbowały to ukoicie i nawilżycie skórę, bo to naprawdę robią dobrze.

Strona producenta UNITOUCH <klik>
Sephora <klik>



4 komentarze:

  1. Za taką cenę zdecydowanie bym ich nie kupiła. Dobre nawilżenie zapewniają mi maseczki Mediheal, które bardzo lubię i używam regularnie :) Ostatnio też byłam zaskoczona działaniem i formą maski z różą z bath and body works :o

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam zrezygnować z masek w płachcie, bo zazwyczaj są droższe i produkują więcej śmieci, ale po przerobieniu wielu klasycznych masek wróciłam z podkulonym ogonem do masek w płacie. Cena faktycznie jak za jedną sztukę jest wysoka, ale czasami warto :D Chociaż to loteria, możesz trafić na cudo, albo na bubla.
    Kiedyś upolowałam jakąś gazetę z maseczkami i jedna z nich była jak dla mnie jakimś objawieniem :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie kuszą mnie te maseczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Testowałam te maski i byłam z nich zadowolona, chociaż przyznam, że tańsze maski daja porównywalne efekty. Odnośnie Twojej koleżanki, czemy zmywała maskę wodą, skoro producent zaleca pozostałość serum wklepać w skórę? Po zmyciu wodą efekt po zastosowaniu maski się traci.

    OdpowiedzUsuń

:)

* Dziękuje za każdy komentarz
* Jeżeli chcesz ze mną nawiązać współpracę to zachęcam do napisania maila: chmielovaa@gmail.com
Copyright © 2014 Chmielova , Blogger