Szczerze powiedziawszy temat tuszy do rzęs jest mi najmniej bliski i chyba jest to najmniej lubiana przeze mnie kategoria to testowania produktów. Niemniej jednak, zdarzyło mi się testować różne tuszy do rzęs i póki co nic nie wygryzło moich ulubieńców w przedziale cenowym powyżej stówki. Dziś opowiem Wam o dwóch tuszach do rzęs, które kupuje non stop i na które totalnie nie szkoda mi pieniędzy, bo są warte swojej ceny i tyle.
No i nastąpiła ta oto chwila, w której postanowiłam poświęcić cały wpis perfumom i to nie byle jakim, bo moim ulubionym. Każda z Was, która obserwuje mnie od dłuższego czasu, wie że Black Opium to JA. Gdybym miała wybrać jedne jedyne perfumy, którymi miałabym się perfumować do końca życia to wybór padł by na te oto od YSL. I dlatego dziś chciałabym powiedzieć Wam, dlaczego tak bardzo za nimi szaleje.
Każda z Nas ma w swoich kosmetykach takie perełki do których wróci choćby kosztowały milion złotych. No dobra z milionem to może przesadziłam, ale dobrze wiecie o co mi chodzi i tak sobie pomyślałam, że czas podzielić się z Wami pięcioma kosmetykami na które warto wydać trochę więcej. Czasem po prostu nie warto tracić kilka złotych na duperele, a po prostu poczekać i zainwestować w coś lepszego i dlatego dziś przychodzę do Was z moją propozycją na co warto wydać pieniądze.
Wrzesień przeminął zdecydowanie za szybko, ale muszę przyznać, że był to wyjątkowy miesiąc. I choć za oknem pogoda totalnie nie dla mnie i zwykle marudzę na ten miesiąc to w tym roku nie potrafię. Mój wyjazd do Londynu wygrał wszystko i za sprawą tego nie mam prawa narzekać ;) Ale dzisiaj nie o tym, dzisiaj mam dla Was trójkę ulubieńców kosmetycznych z tego miesiąca. Skromnie, bo skromnie, ale zrewanżuje się w październiku.